poniedziałek, 30 września 2019

TRICK DADDY – Thug Holiday

  [Slip-N-Slide 2002]

* Trick miał ambicję wypełnić lukę po Luke z 2 Live Crew i wejść na rynek - w końcu obaj pochodzą z tego samego sąsiedztwa w Miami i Trick debiutował właśnie u Luke'a. I w sumie Tatuśkowi sie poniekąd udało: jego label wypuścił wiele płyt, jakie odniosły sukces, a on sam stał się rozpoznawalną postacią i, nie oszukujmy się, gwiazdą. Zanim zeżarła go choroba i zwolnił nagrywanie, wypuścił kilka znaczących krążków, tak jak ta, piąta z kolei, która bez problemu osiągnęła złoto. Doskonale pomógł jej singiel 'In the wind' z genialnym Cee-Lo, co tu dużo mówić, fenomenalny numer. Ale takich kawałków jest tu więcej, może żaden już nie sięga tak wysoko, ale to równa płyta, z podkładami od najlepszych producentów z południa i z udziałem nie tylko koleżków ze stajni, ale i z takimi personami, jak Rick Rock, Scarface, Birdman, czy Big Boi. Słucha się tego naprawdę dobrze, lubię wracać, a singiel wiodący rzeza.  

* Trick was ambitious to fill in the space after Luke of 2 Live Crew and enter the market - at least they come from the same neighborhood in Miami and Trick debuted at Luke's record. And he managed to do it somehow: his label released many successful albums and he got the recognition and became a star. Before he got destroyed by a disease and slowed down his pace, he released some significant records, just as this one, fifth in his discography, which reached gold easily. The great job was done here by the single 'In the wind' with excellent Cee-Lo, whatever u say, genious track. But there are more songs like this, maybe none reaches the highest point, but the whole album is even, with beats from best southern producers and featuring not only Trick's labelmates, but also Rick Rock, Scarface, Birdman or Big Boi. I listen to it with pleasure, I like to come back to it and the leading single is the bomb.



In Da Wind  feat. Cee-Lo
Bout Mine  feat. Money Mark Diggla, Rick Ross, Deuce Poppi, Deuce
Gangsta   feat. Baby, Scarface

niedziela, 29 września 2019

2071

  [Blend 2000]

* Na przełomie wieków Kielce już nie były stolicą rapu. Panowała Warszawa Volta, ale błyskawicznie wyrosła jej konkurencja w postaci Katowic i Wrocławia - i to temu drugiemu miastu jest poświęcona ta składanka. Na beatach Magiery i Lulka powstał album, który brzmi bardzo dobrze również dziś, a te 20 lat temu w ogóle był poza zasięgiem. Tym bardziej, że rymowała tu śmietanka rapu z 71: Kasta, T?mon, Neon, Wozu, FFOD, Roszja, Syndykat. Jest po polsku i angielsku, jest nieźle i świetnie. Podkłady bujają, raperzy dają sobie doskonale radę, zresztą Tymon, czy Jarosz to genialni tekściarze, a funkiem od FFOD jarał się wtedy chyba każdy. Mocno niedoceniany album, ale naprawdę dobry i biorąc pod uwagę, że to rok '00, to klasyk na polskiej scenie. 

* At the break of the centuries Polish capital of hip hop was not Kielce anymore. The reigns were taken by Warsaw with DJ Volt, but two cities got close quickly: Katowice and Wrocław - and this compilation is dedicated to the second city. Magiera and Lulek gave here beats and the album sounds still fresh to this day - but 20 years ago it was completly out of reach. There was creme de la creme of wrocław scene: Kasta, T?mon, Neon, Wozu, FFOD, Roszja, Syndykat. It's in Polish and English, it is good or excellent. The beats rock, rappers easily manage to do their thing - well, Tymon and JArosz are genious lyricists and that funk from FFOD was lit. Highly underrated album, but really good and considering the fact that it is just year 2000, it's a classic shit on Polish scene.


Wczoraj - Roszja
Stań z Boku - Pijak Pi
Gdy Mogę - KASTA Squad

sobota, 28 września 2019

INSANE CLOWN POSSE – Riddle Box

 [Battery 1995]

* Ktoś gdzieś w polskiej tv puścił (Rogowski chyba?) teledysk do 'Chicken huntin' i kto oglądał, ten się jarał. Ja w sumie też - to taki typowy biały rap wyróżniający się horrorową otoczką. Jakiś czas potem album wyszedł u nas na kasecie, pamiętam, że kupiłem wtedy cały zestaw, włącznie z 'Mr. Smith' LLa, 'Gangsta's Paradise' Coolio, 'All Eyez On Me' 2Pac'a i paroma innymi - i 'Riddle Box' wcale nie wypadło blado. Trzeci album grupy z Detroit był pierwszym, który wyszedł u majorsa, stąd znalazło się tu kilka kawałków z poprzednich wydawnictw w nieco zmienionych wersjach. Płyta nie przypomina innych rapowych: przyjęta konwencja 'Karnawału Śmierci', dzikich klaunów i cyrkowej otoczki, wraz z perwersyjnymi i brutalnymi tekstami sprawiają, że ta płyta to duży unikat stylowy. ICP jako pionierzy stylu kuglarskiego horroru wykonują doskonałą robotę. Wiem, że taki entourage może mierzić, ale w swojej kategorii to mistrzowie.      
* Someone showed in Polish TV a video for 'Chicken Huntin' and those who watched it got that fire. Me too - it was typical white rap with that horror flava. Some time later this album was released in Poland on tapes and I remember that I bought the whole set of cassettes with ICP, including LL's Mr. SMith, Coolio's 'Gangsta's Paradise', 2Pac's 'All Eyesz On Me' and 'Riddle Box' was quite ok in the set. This record from this Detroit band was the first to be released by majors, that's why there are some songs from those previous, independent albums - but they were remixed or edited. The album doesn't remind any other albums: the concept of Death Carnival, wicked clowns and circus background with pervert and brutal lyrics make this record so original. ICP as the pioneers of that juggalo horrorcore make perfect work. I know that this entourage may repel a few, but they are champions in their category.



Chicken Huntin
Cemetery Girl
Riddle Box

piątek, 27 września 2019

LA FOUINE – Bourré Au Son

  [S.M.A.L.L. 2005]

* Fouine to po francusku taki futrzasty szkudnik - kuna zdaje się mnie (jak ktoś zna lepiej francuski to niech poprawi, bo mnie się gdzieś wydra pałęta... Ale chyba kuna). Ale również taki kuni styl przyjął rapper La Fouine - mniej u nas znany, aczkolwiek jest on jedną ze znaczniejszych person na scenie francuskiej. To jest jego oficjalny debiut (choć szumu narobił wcześniejszym mikstejpem), którym wdarł się na stałe do annałów francuskiego hip hopu. Okazało się, że Marokańczyk spod Paryża może czuć ten funk i grać niczym ziomki z Kaliforni! Ale jeśli płytę produkują ci ci sami ludzie, co np. album Booby, to wiesz, że będzie dobrze! I jest naprawdę nieźle. Bo muzyka płynie - to nie jest typowy g-funk, ale raczej coś z kalifornijskich podwórek i plaż: czasem słonecznie i wręcz idyllicznie, czasem ciężej i brudniej. Ok, nie wszystkie teksty do mnie jakoś docierają (np. nieco infantylny 'kuni, kuni, kuni flow!; czy też wydrzy flow, nie zdecydowałem), ale jest dość dobrze. Bardzo fajna płyta, która utorowała gryzoniowi drogę do fejmu.      

* Fouine is a furry vermin - a marten I believe (if you know French, correct me, but I think it's a marten... or a weasel). And that kind of marten style was taken by a rapper Le Fouine - he is less known here, but he is one of the top people at French rap scene. This is his official debut (he had also made some noise with his mixtape) which created him a broad way to the hall of fame of French rap. It showed that this Moroccan from PAris can feel the funk and play at the same level as peeps in California. But if the album is produced by the same producers who made Booba's album, you know it's good. And it really is. The music flows on - it ain't just a typical g-funk, rather something from Cali yards and beaches: sometimes sunny and idylically, sometimes harder and dirtier. Ok, not every song appeals to me (childish 'marten marten marten flow!'), but it is nice. Very good album, what made La Fouine's way to the fame. 



L'Unite
Quelque Chose De Special
Autobiographie

czwartek, 26 września 2019

NECRO – Gory Days

  [Psycho+Logical-Records 2001]

* Po debuicie Necro byłem bardzo ciekaw, co przyniesie kolejna płyta - udało mi się ją zdobyć od kolesia, który zgrywał mp3 na CD-r z drukowaną okładką za 5 zyla - ja miałem słaby wówczas dostęp do internetu, więc brałem, między innymi właśnie drugi krążek tego nowojorskiego Żyda (swoją drogą to ciekawe, że w rapie jest tylu Żydów... część Beastie Boys, Blood Of Abraham, Remedy, Killah Priest... i wszyscy oni są nieco wykręceni i oryginalni w tym co robią). Necro ogarnął całą płytę sam, pomijając paru gości. Beaty są hardkorowe, dość monotonne, ale kiwają głową - dobrze się ich słucha. A Necro rapper... Niezależnie od tego, jakie błazeństwa i obleśności wygaduje - tu głównie satanistyczne rytuały nad słabymi emce oraz perwersyjne orgie - jest on bardzo dobrym rapperem, łączy sylaby w całe wagony rymów, używa wielu odnośników do filmu 'Scarface', przerabia znane hity na seksulane fantazje. Follow up nie przebił 'I Need Drugs', ale wcale jest niezłe. Warto również zauważyć, że od tej płyty rozpoczęła się kariera zespołu Circle Of Tyrants. No i trochę mi przykro mieć egzemplarz z lekko zalaną okładką ;( Ale przynajmniej kosztowało to grosze...

* After the Necro's debut I was curious what the next album brings - I managed to get this one from a guy who was recording CD-rs with a cover printed on a piece of paper. It costed me 1 euro, I had no access to the internet, so I took a lot of albums like that. Among them there was the second album of this NY Jew (btw it is interesting how many Jews are there in the game: Beastie Boys, Blood Of Abraham, Remedy, Killah Priest... All Of them are a bit freaky and very original). Necro made the record by himself, except for a few guests. Beats are hardcore, monoton, but they rock - I listen to them with pleasure. And Necro the rapper... It doesn't matter what garbage he says - here mostly satanistic rituals over weak mcs and pervert orgies - he is a skilled rapper, he connects syllabes into whole trains of rhymes, he makes a lot of references to  'The Godfather', he converts well-known hits into sexual fantasies... Follow up didn't overcome the debut album, but it ain't bad. It is worth noticing, that the career of Circle of Tyrants started on this album. And it is a pity that I own an album with destroyed cover, but it didn't cost much...



Bury You With Satan
Morbid
Cyrcle Of Tyrants

środa, 25 września 2019

CHIEF KEEF – Finally Rich

  [Interscope 2012]

* Wiecie, że nie jestem fanem tych nowych wygibasów. Ale kupuję te rzeczy i czasem słucham - nie da się ukryć, że parę ciekawostek dzięki temu wpadło. Chief Keef zaś to... trudny orzech do zgryzienia. Z jednej strony ma niezłego producenta (Young Chop), który mu wysmażył całkiem niezłą ścieżkę dźwiękową. Słucha się tego więc całkiem nieźle. No ale jest jeszcze Keef. Jak można pisać takie bzdety, to ja nie wiem i ciężko mi przeboleć. Lepsze wersy zdarzają się w niewielu miejscach i w sumie gdyby nie pewna charyzma Keefa, to płyty nie dałoby się słuchać. Ale się da i coś w niej jest. Co? Nie mam pojęcia, ale sprawia to, że nie mogę płyty wyrzucić. Choć nie jest to wybitna rzecz, bez dwóch zdań. 

* You know, I don't enjoy those new sounds much. But I sometimes buy the new rap music and I sometimes listen to it - well, I won't lie, I could find a few interesting records anyway. Chief Keef is a tough cookie for me. He has got a good producer (Young Chop), who made quite a nice soundrack for this album. But there's also Keef. How can one write such a gibberish - I don't know and it is almost ubearable. There are just a few better verses and it would be impossble to listen tohim, but he has got kinda charisma. That makes it possible and there's something in it. What? I really don't know, but it makes it hard to throw the album into a trash can. But it is not great LP, no doubt.   


I Don't Like   feat. Lil Reese
Love Sosa
Hate Bein' Sober  feat. 50 Cent, Wiz Khalifa

wtorek, 24 września 2019

RBX – No Mercy - No Remorse / The X-Factor

 [Street Solid 2001]

* RBX to jeden z najwspanialszych głosów w rapie. To jego drugi album - pierwszy powodował ciary na moich plecach, uwielbiam. Drugi to zaś złożenie dwóch epek, które wyszły po 'RBX Files' i przyznam, że pierwszy kontakt z tym materiałem był dla mnie nieco szokujący... W sumie nawet nie wiem czemu, chyba zdecydowanie chciałem klimatu pierwszej płyty. Ale! Ten klimat wcale nie jest gorszy - musiałem się tylko przyzwyczaić. Muzyka zrobiona w całości przez Szweda Polarbear z Infinite Mass jest dość sterylna i elektroniczna, ale nie brakuje tu również sampli, w sumie jest legitnie. No i rzeczywiście, wraz z głosem X'a udaje się wywołać te najlepsze momenty, kiedy rapper gada o krwawych morderstwach, a Tobie włosy na rękach stają dęba... Ciągle dobre, ciągle ciary!

* RBX has one of the most excellent voices in the rap game. This is his second album - the first one still makes me shivering, I love it. The second one is a collection of two EPs, that were released after 'RBX Files' and I gotta admit, that the first contact with this mateiral was a bit shockin... Actually, I really don't know why, probably I expected the flava of his debut. But! it ain't worse, I just had to get used to it. The music was made by Swedish producer Polarbear from Infinite Mass and it is electronic and sterile, but it also consists of some samples - it is quite legit. And fo real, the best moments here are made by X's voice while talking about those bloody murders and u get the goosebumps... Still good, still shivering!


No Mercy No Remorse
Got To Getcha 
Out Wit Da Old