sobota, 21 września 2019

NOIZE FROM DUST – Ultraakustyka

  [Prosto 2015]

* NFD to Siódmy i Worstcase, którzy sprawili producencki album. Duet beatmakerów popełnił trochę w założeniu klasycznych, szumiących winylem podkładów, zapraszając na nie czołówkę polskiej sceny. W rezultacie wyszła płyta bardzo nierówna, ale wcale niezła. Nierówna, bo nie cała muzyka gra jak powinna, leci sinusoidą. No i nierówna, bo i nie każdy rapper dał z siebie tyle, ile mógł - same ksywki nie grają. Jeżozwierz, Temzki, Skorup, JWP, Kuba Knap wcale nie zawodzą, za to wywaliłbym stąd Wujka Samo Zło (niechże on skończy rapować, rany!), DwaZera, czy nawet Eldo. Ten album to taka płyta dla starych fanów rapu, którym odpowiadają klimaty Native Tongue, J Dilla itp. Jest spoko, jest parę rzeczy do poprawienia. Ale ogólnie płyta nie jest zła. 

* NFD consists of two beatmakers: Siódmy and Worstcase, who made this album. This duo prepared some classically sounding tracks, with vinyl noise, inviting the top of
Polish scene to the mics. As a result we have uneven record, but quite good. Uneven, because not all music plays as it should - it looks like sinusoid. And uneven, because not every rapper gave his best - nicknames don't play, rappers do. Jeżozwierz, Temzki, Skorup, JWP, Kuba Knap - they do their best, but I'd take Wujek Samo Zło (let him finish his rapping!), DwaZera or even Eldo and throw them away and lock the door. This album is mostly for the fans of sound of Native Tongues, J Dilla etc. It's ok, but there are some things to correct. But generally it ain't a bad record. 


To Dla Wszystkich   feat. JWP
Zanim Powiesz   feat. Te-Tris & Pogz
Szanta  feat. Polskie Karate

piątek, 20 września 2019

PARZEL – Oddech Za Oddech

  [Prosto 2015]

* Pierwszy album Parzela z Siwersem średnio mi podszedł - może dlatego podszedłem nieco jak pies do jeża do kontynuacji jego twórczości. Trochę niesprawiedliwie, bo album ma w sobie coś. Muzyka jest mocno zróżnicowana, od nowoczesnych jazd aż po fajne truskulowe beaty z dużą ilością skreczy od Kebsa i Falcona. Te nowsze podkłady to głównie Poszwixxx i Juicy, a za klasyczny klimat odpowiada Szczur, który po raz kolejny udowadnia, że umie robić nie tylko nudne uliczne podkłady, oraz Kocur. Parzel zaś... Parzel ma specyficzny sposób narracji, porusza tematykę dość ciężką: mocne melanżowe zjazdy, prawdziwy hip hop i osiedlowe historyjki - w każdym temacie daje sobie radę. Jestem nieco zaskoczony, ale to naprawdę udany album - żaden hit, ale bardzo solidna rzecz.

* First Parzel's album with Siwers didn't appeal to me much - maybe because of that I wasn't sure about his next project. A bit unfair, because this album has something in it. The music is divertised, the range goes from modern sounds to nice true school beats with lots of scratches from DJ Kebs and DJ Falcon. The newer vibe is provided by Poszwixxx and Juicy, but the classic one was given by Kocur and Szczur, who proves again that he ain't just yo average boring street producer. Parzel himself... Parzel has a very specific type of narration, he aims at hardcore topics: ruff parties, true hip hop and ghetto stories - he is good in each of the topics. I'm a bit surprised, but this is just a good album - not a hit, but a very solid material


Oddech Za Oddech
After Mam Ten Stan
Byłem Kiedyś Na Dnie

czwartek, 19 września 2019

HI-TEK – Hi-Teknology2: The Chip

  [Babygrande 2006]

* Hi-Tek był na propsie od czasów Rawkus i Reflection Eternal, nic dziwnego, że brałem się za jego solówki z chęcią. Druga część 'Hi-Teknology' położyła mnie na łopatki gównie singlem "Where It Started At (NY)" - nie dość, że wspaniały podkład, to jeszcze rapujący goście wypadli znakomicie - choć istne peany ślę Papoose'owi, którego zwrotka bije wszystko... Zresztą, nie ma tu słabego kawałka, obojętne, czy Tek weźmie się za East, West, czy jazzy. Wprawdzie taki Bun B brzmi świetnie na czymkolwiek, ale to zawsze lepiej, kiedy leci na dobrym podkładzie, tak? Mnie osobiście np. wzrusza Xzibit na samplu z Kraftwerka - majstersztyk. Podsumowując, świetny krążek od początku do końca, niewątpliwie wart posiadania i słuchania.   

* Hi Tek has always been on props since the times of Rawkus and Reflection Eternal, so no wonder, that I was buying his solo albums with pleasure. The second part of 'Hi-Teknology' got me on my knees mostly with the single 'Where It Started At (NY)' - it has not only excellent beat, but all the rappers here got great bars - special props go to Papoose, whose verses are pure fire. Anyway, there's no weak moment, doesn't matter the style: East, West or jazzy. Bun B always sounds right, but he's best at dope beat right? I am brought to tears with Xzibit on Kraftwerk samples - that's what I call championship. To assume, that's a great album from the start to the finish, no doubt it is worth having and listening.


Where It Started At
So Tired
Keep It Moving

środa, 18 września 2019

FONOS – Klasyka Gatunku

 [Ganja Mafia 2016]

* Musi nie przykładałem się do lektury 'Wiesz Co Się Kruszy', bo ominęła mnie nazwa Fonos. Leżało to potem w empiku, więc się zlitowałem i kupiłem... I dobrze, bo okazało się, że 'Klasyka Gatunku' to bardzo fajny album. Klasyczny, nowojorski, czerpiący sporo z końcówki XX wieku - ale nie przestarzały. W dodatku rapperzy okazują się być całkiem sprawni i jak na takie nieco uliczne zacięcie, nie są wtórni, ale płyną naprawdę poprawnie. Sporo solidnej muzy, sporo skreczy od DJ Feel-X i DJ Taek i muszę przyznać, że to album, do którego powracam, bo jest naprawdę dobry. Katowice represent!

* I must have been not payin attention to the compilation 'Wiesz Co Się Kruszy', because I omitted the name of Fonos. It was shelved in the store for cheap, so I decaided to take it anyway... And that's good, because it showed, that 'Klasyka Gatunku' is a very nice album. Classic, NY, taking a lot from the music o the end of the XX century - but not outdated. And the rappers are quite able and as for their street raps, they are not repetitive. A lot of good music, a lot of scratches provided by DJ Feel-X and DJ Taek and I gotta admit, that this is an album that I sometimes return to, because it's good. Katowice represent! 


Pościg  feat. KACPER HTA
Nie Poganiaj Mnie   feat. Kacper HTA
Inwazja

wtorek, 17 września 2019

NAS – Life Is Good

 [Def Jam 2012]

* Ok, ok, ja wiem, że mówię, że po 'God's Son' to jest masakra, jeśli chodzi o Nasa. Ok. No dobra, to nie do końca prawda, po jedenasty krążek rappera to naprawdę dobra rzecz. To trochę przełomowa płyta, bo przecież Nas właśnie rozwiódł się z Kelis (jej zielona kiecka na okładce!), co nastroiło go dość nostalgicznie - na tyle, żeby zatrudnić takich producentów, jak No I.D., Buckwild, Large Pro i Salaam Remi, ale także Swizz Beatz, czy Justice League. I to wreszcie brzmi tak, jak powinno, jest sporo wycieczek w okolice pierwszych albumów, ale z dużo bardziej dojrzałą warstwą liryczną (Nas zawsze miał świetne teksty, ale tu napisane są z perspektywy człowieka po przejściach, a nie młodego gniewnego), a goście, poza Rick Ross'em i Large Pro, to sami wokaliści: Amy Winehouse, Mary J Blige, Anthony Hamilton... Co by nie mówić, jak dla mnie to chyba najlepsza płyta Nasa z tych współczesnych, łącząca najlepsze rzeczy z obu okresów kariery Nasa.

* Ok, Ok, I know that Iusually say that after 'God's Son' there's no good Nas's album. Ok, maybe that is not truth, because his eleventh album is a piece of good work. Kinda groundbreaking, because Nas had just divorced Kelis (her green dress on the cover!) which got him in the nostalgic mood - so nostalgic, that he hired such producers, as No I.D., Buckwild, Large Pro and Salaam Remi, but also Swizz Beatz or Justice League. And it just sounds as it should sound, there's a lot of trips into the realms of his first albums, but with a lot more mature verses (Nas has always had great lyrics, but here they are written thru the eyes of a man with experience, not the young dangerous mind), and guests except for Rick Ross and Large Pro, there are only vocalists: Amy Winehouse, Mary J Blige, Anthony Hamilton... Whatever you say, this one is top of latest Nas releases, matching best things from both periods of rapper's career.



Loco-Motive  feat. Large Professor
Cherry Wine  feat. Amy Winehouse
Accident Murderers  feat. Rick Ross

poniedziałek, 16 września 2019

YPO - Polon Akons / Υποχθόνιος - Ποιον Ακούς

   [Big Fiasco 2008]

* Kiedy penetrowałem zakątki Cypru, usilnie szukałem lokalnego hip hopu, ale w każdym sklepie pukano się w głowę - 'Chłopie, nikt tu nie robi rapu! Mamy pop, rock, folk, ale rap? Słuchamy greckiego!' Zatem w sklepie a la empik zrobiłem porządek i kupiłem kilkanaście greckich płyt - między innymi drugą solówkę członka kultowej grupy, Zontanoi Nekroi. Ipohthonios, w skrócie IPO to rapper, czerpiący sporo inspiracji z dokonań Terror Squad i Dipset - i to wyraźnie słychać w kawałkach. Większość to klubowe bangery rodem z NY, sporo tu elektroniki i patentów, granych na syntezatorach, niezłe refreny i ogólnie klimat jest sprzyjający. Całkiem fajna płyta - konkretna, imprezowa, po prostu dobra.

* When I was exploring Cyprus, I was searching for local hip hop, but in each and every shop they were looking at me like crazy - 'Man, there's no such a thing as Cypriot hip hop! We have folk, pop, rock, but rap? We listen to Greek rap!' So I went to media store and I bought a pile of Greek CDs - among the othwers there was the second solo album from a member of cult group Zontanoi Nekroi. Ipohthonios, IPO for short is a rapper, is strongly inspired by Terror Squad and Dipset and you can easily find it on the record. Most of the tracks are club bangers in NY style, there's a lot of electronics and ideas for synth melodies. Also good choruses and the vibe is pleasent. Quite a nice record - solid, party, just good.



Kane Ntou
Βομβα
Θα σου μάθω εγώ

niedziela, 15 września 2019

MC REN – Shock Of The Hour

  [Ruthless 1993]

* Najpierw Bogna puściła w Kolor Szoku 'Mayday on the frontline' - zgrywałem sobie jej audycje na kasety, więc i ten numer trafił na taśmę - trochę go męczyłem. Niestety, dostać u nas albumy MC Rena w tamtych czasach graniczyło z cudem, więc nic dziwnego, że cd kupiłem dopiero kilka lat temu. I dopiero niedawno miałem okazję docenić jak dobra jest ta płyta! Stałe poczucie zagrożenia wprowadzają podkłady od Dr. Jam i Tootie, Rhythm D i Madness 4 Real. Basy, piszczały, ciężkie, funkowe sample - pycha. No i Ren jest w formie - choć kawałki nieco się wykluczają... Wszystko przez to, że w trakcie nagrywania albumu Ren przeszedł na islam i zmienił nie tylko część zawartości, ale i tytuł. Płyta miała się nazywać 'Life Sentence', ale Ren zastąpił go słowami z przemowy Farrakhana. Niezależnie od ewolucji rappera, ten album jest naprawdę genialny - kwintesencja rapu z Compton. Killer. Brylant. Uwielbiam. 

* First I heard 'Mayday on the frontline' in KolorShock radio program - I was recording the auditions on tapes, so this track also got on the tape - I was bumpin it hard. Unfortunately, it was almost impossible to buy MC Ren's albums in Poland in that time, so no wonder I bought it just a few years ago and had a chance to appreciate this record! Constant feeling of danger is provided by the beats from Dr. Jam and Tootie, Rhythm D and Madness 4 Real. Bass, synth, hard funk samples - so tasty. And Ren is also ina good shape - even if the tracks don't actually fit to each other... It all happened because Ren converted into islam during the recording time and he changed not only the content, but also a title. The album was supposed to be called 'Life Sentence', but Ren decided to use words from Farrakhan's speech. Apart from rapper's evolution, this album is really incredible - essence of rap from Compton. Brilliant. I love it. 


Same Old Shit
Mayday On The Frontline
Fuck What Ya Heard